Dorota Byczyńska 25 kwietnia będzie świętować osiemnaste urodziny. Mimo młodego wieku wiele już w życiu przeszła. Lekarze dziesięć razy operowali jej kolana. Kolejny zabieg na razie nie jest możliwy, bo jej nogi są zbyt słabe. Potrzebna jest intensywna rehabilitacja, której koszt przekracza możliwości finansowe rodziny.
Mała Dorota rozwijała się normalnie. Szybko biegała, a na lekcjach wychowania fizycznego wyprzedzała nawet chłopców. Gdy miała siedem lat u koleżanki spadła z huśtawki. Po czterech dniach okazało się, że ma złamany nadgarstek. To była pierwsza, ale nie ostatnia kontuzja. Później w szkole złamała łokieć, a na lekcji wychowania fizycznego uszkodziła kolano. Wtedy trafiła na izbę przyjęć w szpitalu w Gorzowie Wielkopolskim. – Gdy lekarz usłyszał, że to już kolejna kontuzja nabrał podejrzeń i postanowił zrobić więcej badań – mówi Agnieszka Byczyńska, mama nastolatki.
I
W Gorzowie mama z córką spędziły dwa miesiące. Czekały na rezonans, ale się nie doczekały. Pierwszeństwo mają pilne przypadki. Lekarze sami w końcu doradzili, żeby pojechały do szpitala w Szczecinie. Tam poznały diagnozę. U Doroty stwierdzono wiotkość stawów, czyli hipermobilność. Choroba charakteryzuje się niestabilnością stawów, skłonnością do skręceń i zwichnięć, a także przewlekłym bólem. Do tej pory nastolatka przeszła dziesięć operacji kolan. W tym dwa razy obu nóg od razu. Dochodzenie do siebie po każdej operacji trwa około trzech miesięcy. Część tego czasu Dorota jest przywiązana do łóżka i nie jest w stanie samodzielnie się poruszać. – Przed jedną z operacji luzy w kolanach wynosiły 8,5 centymetra. Zmniejszono je do 3,5 centymetra. Niestety po kilku miesiącach wszystko wróciło – mówi mama nastolatki. – Obecnie konieczna jest kolejna operacja. Nie jest jednak możliwa, bo Dorota nie ma siły w mięśniach i istnieje ryzyko, że po zabiegu nie wróci do sprawności. Obecnie zdarza się, że po długim chodzeniu kolana puchną i nastolatka nie jest w stanie się poruszać – mówi pani Agnieszka. Dlatego potrzebna jest intensywna rehabilitacja u specjalisty, czego w tak dużym zakresie Narodowy Fundusz Zdrowia nie refunduje. – Fizjoterapeuta podpowiedział nam, że możemy założyć zbiórkę w sieci. Koszty przekraczają możliwości finansowe naszej rodziny – mówi mama Doroty. Nastolatka ma jeszcze młodszego brata i starszą siostrę.
II
Obecnie Dorota skupia się na walce o zdrowie. Blisko rok temu skończyła szkołę branżową pierwszego stopnia w klasie fotografii w Zbąszynku. Praktyki robiła w zakładzie fotograficznym w Zbąszyniu. Gdy skończyła szkołę miała 17 lat. – Do pierwszej klasy szkoły podstawowej poszła w wieku sześciu lat. To był ten krótki czas, kiedy wszystkie sześciolatki poszły do szkoły. Jako rodzice nie mieliśmy wyboru – tłumaczy mama Doroty. Mama i córka szukały w okolicy szkoły branżowej drugiego stopnia w klasie fotografii. – Okazało się, że w Zielonej Górze oddział został zamknięty. W Poznaniu nie ma takiej szkoły. Najbliższa jest w Szczecinie. Córka musiała by mieszkać w internacie, a to wiązałoby się z dodatkowymi kosztami – mówi pani Agnieszka i wyjaśnia, że w razie problemów ze zdrowiem nie mogłaby tam szybko dojechać. Tymczasem w Polsce obowiązuje obowiązek nauki do 18 roku życia. – Byliśmy w patowej sytuacji. Doradzono nam, aby wystąpić do burmistrza o tzw. odroczenie ze względu na niepełnosprawność – mówi pani Agnieszka i podkreśla, że udało się to przeprowadzić.
III
Trwa intensywna rehabilitacja Doroty. Od ostatniej operacji minęło półtora roku. Podczas rekonwalescencji po każdym z zabiegów nastolatka chodziła o kulach. Niestety spowodowało to problemy z kręgosłupem. – Czekamy na rezonans, badanie zaplanowano w czerwcu – wyjaśnia pani Agnieszka. I już teraz dziękuje za każde wsparcie na leczenie Doroty.
