Ma 12 lat, jeszcze niedawno biegała po boisku, grała w piłkę, śmiała się z koleżankami. Dziś Marysia Dąbrowska z Nądni porusza się na wózku i leży w łóżku. Choroba Perthesa zaatakowała nagle. Przeszła już operację, ale to dopiero początek drogi. Teraz wszystko zależy od rehabilitacji – długiej, kosztownej i niezbędnej, by mogła znów stanąć na nogi.
Wszystko zaczęło się latem. W sierpniu Marysia zaczęła utykać. Rodzice sądzili, że to chwilowe, może przeciążenie albo uraz. Niestety, diagnoza postawiona w Centrum Medycyny Sportu Olimp w Zielonej Górze była bezlitosna – choroba Perthesa, poważne schorzenie biodra, które może przyczynić się do trwałego kalectwa. Najczęściej dotyka dzieci w wieku 4–8 lat. Prowadzi do stopniowego osłabienia i deformacji stawu biodrowego, co objawia się utykaniem, bólem w pachwinie lub kolanie oraz ograniczeniem ruchomości w biodrze. Lekarz nie miał wątpliwości. Po wykonaniu zdjęcia RTG natychmiast skierował dziewczynkę na operację.
I
Zabieg się odbył. W biodrze Marysi umieszczono śrubę. Teraz rodzina czeka na wyniki rezonansu magnetycznego, które zdecydują, czy konieczna będzie kolejna operacja. Tym razem drugiego stawu. Dziewczynka nie może chodzić o kulach, porusza się wyłącznie na wózku. – Nie poddajemy się i prosimy wszystkich o wsparcie – mówi jej tata, Marek Dąbrowski, który działa w OSP Nądnia. Marysia była niezwykle aktywna. Uwielbiała sport, angażowała się w życie szkoły, brała udział w akcjach charytatywnych. Teraz sama potrzebuje pomocy. Rodzina dołączyła do Fundacji Słoneczko, by wspólnie zawalczyć o jej sprawność. Zebrane środki zostaną przeznaczone na pierwszy turnus rehabilitacyjny. – To dwa tygodnie intensywnych zabiegów, dostosowanych do potrzeb Marysi. Ich zakres zależy od tego, ile uda się zebrać – tłumaczy pan Marek.
II
Dziewczynka przechodzi też rehabilitację domową. Może już lekko poruszać nogą, ale droga do samodzielności jest długa. Rodzina stara się o nauczanie indywidualne. Marysia nie może wrócić do szkoły, choć bardzo za nią tęskni, a przede wszystkim za rówieśnikami. – Była zawsze pełna energii, lubiana, zaangażowana. Teraz marzy tylko o tym, by znów chodzić, spotykać się z przyjaciółmi, wrócić do normalności – mówi jej tata. W pomoc zaangażowała się także społeczność Zespołu Szkół Podstawowych w Nądni, do którego uczęszcza Marysia. Już 13 listopada na terenie szkoły odbędzie się kiermasz, podczas którego sprzedawane będą rogale. Cały dochód zostanie przeznaczony na rehabilitację dziewczynki. Takich akcji ma być więcej. Pomagają też druhowie m.in. z Ochotniczej Straży Pożarnej w Zbąszyniu. Wesprzeć 12-latkę można, wchodząc na stronę: fundacja-sloneczko.pl/zbiorki/pomoz-marysi-stanac-na-nogi. Liczy się każda złotówka.
